Czytając wydanie specjalne Magazynu CD Action o RPG, dochodzę do wniosku, że jestem jedną z niewielu osób, którą faktycznie interesuje archeologia growa. W przynajmniej kilku tekstach era mainframe została potraktowana po macoszemu. Takie wiecie, no było, ale nie interesujemy się, bo nie warto. Ale ponieważ mam dwie ręce, zamiast zakopać się, zrobię to, co umiem najlepiej. Pieprznę sobie tekst na blogaska!
W całym specjalnym numerze najbardziej ubodło mnie stwierdzenie Tomka Kreczmara, że pedit5 aka The Dunegeon nie jest zbyt dobrze opisany w sieci – oto więc dokładny opis pierwszego cRPG jaki kiedykolwiek powstał. I nie, nie jest to pierwszy taki wpis w sieci – autor tekstu w CDA był leniwą bułą i zrobił research Ziemkiewiczowski*. Bo akurat ta gra jest bardzo dobrze udokumentowana w sieci.
Skąd wiemy, że to pierwszy CRPG?
Tak, przeczytaliście dobrze. Nie prawdopodobnie. Po prostu pierwszego. O ile era mainframe była burzliwa, wszystkie dowody wskazują na to, że gra Rustego Rutherforda była po prostu pierwsza, a reszta była naśladowcami. W sieci można natknąć się na informacje, że pierwszym komputerowym RPG było m199h. Dzisiaj jednak wszystkie dowody pokazują, że to właśnie pedit5 był pierwszy.
Skąd to wiemy? Dzięki tytanicznej pracy cRPG Addicta, który dokumentuje historię komputerowych erpegów lepiej niż ktokolwiek. Z jego bloga możemy dowiedzieć się o całej masie gier “zaginionych”, ale żadna z nich nie datuje się przed pedit5. Samo m199h i informacje o nim zostały przez niego dogłębnie przeanalizowane i wniosek może być tylko jeden. Pierwszy był The Dungeon.
Skąd nazwa pedit5?
Żeby zrozumieć tę nazwę, trzeba zrozumieć erę, w której gra powstała. W 1975 roku nie istniały jeszcze komputery domowe (technicznie rzecz biorąc, istniał Altair 8800, ale zasadniczo era domowych komputerów zaczęła się dzięki Apple). Istniały co prawda konsole, ale były one prymitywne. Jedyne komputery, na jakie można było pisać gry, to komputery mainframe na uczelniach. Niestety, stanowiło to swoisty problem – komputery te były okropnie drogie, zwłaszcza ich przestrzeń dyskowa. Gdy więc znajdowano nieautoryzowane oprogramowanie, było ono usuwane. Oczywiście, wszystkie gry takim nieautyrozwanym oprogramowaniem były. Dodatkowo, dostęp do komputerów tego typu można było uzyskać albo na uczelni, albo w pracy (jeśli w waszej pracy korzystano z tego typu komputerów).

Nie inaczej sytuacja wyglądała na University of Illinois. Żeby obejść ten problem, doktorant Rusty Rutherford postanowił skorzystać z istniejących plików grupy, do której należał – Population and Energy Group, która posiadała pięć plików na dysku – od pedit1 do pedit5. Pierwsze trzy były wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem, ale pozostałe dwa były nieużywane. To właśnie na nich Rutherford napisał swoją grę i dlatego właśnie wiele osób zna tę grę pod własnie tytułem pedit5. Pytanie oczywiście, skoro wykorzystał oba pliki, to dlaczego 5 a nie 4? Otóż pod programem pedit4 znajduje się… instrukcja rozgrywki.
Czym w zasadzie jest pedit5, znany też jako The Dungeon?
To przede wszystkim adaptacja zasad oD&D na grę komputerową, ale nie oznacza to jednak, że są kalką jeden do jeden. Po pierwsze – cech postaci w grze jest tylko cztery. Są to siła, inteligencja, zręczność i wytrzymałość (Strength, Intelligence, Dexterity i Constitution). Nie ma pełnej pewności, jak wpływają one na postać – walka bowiem sprowadza się do prostego wyboru – walcz, rzuć czar, uciekaj. Po wybraniu opcji, całość jest w pełni automatyczna.
Jeśli rzucimy czar i nie pokona on przeciwnika, przechodzimy do normalnej walki. Jeśli wybierzemy ucieczkę, wykonany jest test ucieczki. Gdy próba nam się nie uda, przechodzimy do normalnej walki. Jeśli wybierzemy normalną walkę, odbywa się ona całkowicie bez naszej ingerencji i dostajemy wynik. Albo wygraliśmy, albo przegraliśmy. Przegrana oznacza koniec gry. Wygrana oznacza otrzymanie doświadczenia.

Jeśli użyjemy czaru, zużywamy go do odpoczynku. Jak odpocząć zapytacie? Ano prosto, wychodząc z lochu. Wychodząc z lochu też oddajemy skarby i zamieniamy je na doświadczenie. Jest to o tyle ważne, że głównym celem gry jest zdobycie 20000 xp. Za walkę dostajemy o wiele mniej doświadczenia, niż za wyniesienie skarbu.
A jakimi klasami czy rasami można było grać? Cóż, gra nie pozwalała w tym zakresie na żaden wybór. Zasadniczo, nasza postać robiła wszystko – była więc wojownikiem, magiem i klerykiem w jednym. Warto pamiętać, że w oD&D elfy czy krasnoludy były klasą, nie rasą i one też nie dotarły do lochu.

Oczywiście, z dzisiejszego punktu widzenia wszystko to może wyglądać zawodząco – niewielki wpływ na faktyczną grę, wykastrowane zasady. Mówimy jednak o roku 1975. Samo oryginalne Dungeons & Dragons wyszło w 1974 roku. W tym czasie jakiś nerd pokochał D&D na tyle, żeby zrobić grę na komputer, przy okazji łamiąc kilka zasad uczelni. To według mnie całkiem spore osiągnięcie.
Jak zgrać dzisiaj?
Najlepszą wiadomością w tym wszystkim jest to, że w pedit5, tak samo jak i masę innych gier z PLATO, da się dzisiaj zagrać. Można to zrobić dzięki uprzejmości grupy Cyber1, która hostuje emulator tej platformy. Do połączenia się z emulatorem PLATO, potrzebujemy też terminala. Może być to faktycznie fizyczny terminal, ale dla biedaków takich jak my, powstał emulator PTERM, który możecie znaleźć również na stronie Cyber1.
Na sam koniec, potrzebujecie konta, które można w miarę łatwo założyć na stronie Cyber1. Cały proces jest jednak weryfikowany przez ludzi, co oznacza, że czasami trzeba poczekać kilka dni, zanim ktoś wam odpowie.

Na szczęście, istnieje szereg kont demo, z których może skorzystać każdy chętny. Po uruchomieniu PTERM, kiedy system CYBIS zapyt was o nazwę konta, możecie wpisać demo1, demo2, i tak aż do demo10. Następnie gdy system zapyta was o grupę, należy wpisać demo. Gdy system zapyta was o hasło, należy wpisać również demo.
Gratulacje, właśnie uzyskaliście dostęp do prawdziwej archeologii growej!
Czy warto w ogóle to sprawdzić?
Część z was na pewno zastanawia się, czy w ogóle warto grać w tę grę w 2026 roku, ponad 50 lat po jej stworzeniu. Odpowiedź brzmi “OCZYWIŚCIE ŻE TAK!”. Wiedza o tym, jak wygląda gatunek, jak się kształtował, na pewno przyda się każdemu dziennikarzowi, twórcy gier, a nawet graczom.
Zagranie w The Dungeon to doświadczenie, które pozwala nam lepiej zrozumieć gatunek. A ponieważ jest ono na wyciągnięcie ręki, uważam, że każdy odważny powinien spróbować ukończyć tę grę. Mi mimo wielu prób, nie udało się jej ukończyć – więc może komuś z was uda się dojść do 20000 doświadczenia i ukończyć loch. Powodzenia!
*oczywiście, Tomku, nie uważam cię za dziwnego zjeba czy coś - po prostu ubodła mnie ta swoboda z jaką odrzuciłeś ważność pierwszej gry RPG na komputery.